GTA IV_256

< Powrót

Recenzja

Ogólnie

Grand Theft Auto IV wydane w 2008 roku, do dziś jest bardzo ciekawą propozycją dla fanów gier akcji. Niekoniecznie może być to gra dla fanów całej serii Grand Theft Auto. Wiele negatywnych głosów na temat różnych czynników GTA IV, świadczy o tym, że gra już podczas premiery nie była najlepszą z serii. Nadal, już cztery lata po premierze tego tytułu, niektórzy gracze mają problem z jakąkolwiek płynną gra. Mimo wielu niedociągnięć, zawsze jest to gra z serii Grand Theft Auto, więc dajmy jej w tej recenzji szansę.

Fabuła i różnorodność misji

Jesteśmy imigrantem (Niko Bellic), który chciał odmienić swoje życie, przybywając do Liberty City na zaproszenie swojego brata, Romana. Niestety, zostaliśmy okłamani – Roman nie jest wcale bogaty i mieszka w ruderze przy plaży w najgorszej dzielnicy – Bohan, w której na dodatek rządzi rosyjska mafia. Cały plan bycia dobrym, niestety, nie udał nam się. Znów musimy uciekać się do grzesznych czynów, takich, do których seria GTA nas już przyzwyczaiła – kradzieże, wyłudzenia, itp. Klasyka, ale czy w dobrym wydaniu? Nie do końca. Według mnie, misje są delikatnie przerysowane, oskryptowane aż do bólu oraz co najważniejsze – mało zróżnicowane, co za tym idzie – po prostu nudne. Na tle chociażby pierwszego GTA w 3D, GTA IV wypada po prostu słabo pod tym względem, nawet jeśli GTA 3 jest zwyczajnie krótsze.

Ocena: 7/10

Porównanie objętości skryptów: GTA3 po lewej, GTA IV po prawej stronie.

Porównanie objętości skryptów: GTA3 po lewej, GTA IV po prawej stronie.

Grafika

W dzisiejszych czasach, bardzo ważnym aspektem gier jest grafika. W tej części grafika jest przepiękna – przebija jakością większość gier, nawet, jeśli minęły już cztery lata. Niestety, wszystko kosztem płynnej gry. Nawet na konsolach gra ledwo dotyka granicy stabilnych trzydziestu klatek na sekundę. Na pecetach było o wiele gorzej, aż do wydania patcha. Gra nadal zalicza zawieszenia, lecz jest to zwyczajne doczytywanie tekstur, a nie twarda „zwiecha” trwająca kilka sekund.

Ocena: 9/10

Dźwięk

Od połowy lat 90′, dźwięk w grach bardzo się liczył. Nadaje on różną atmosferę podczas wydarzeń. W tym tytule jest z tym nienajlepiej. W grze znajduje się wyraźnie mała różnorodność efektów dźwiękowych. Pod względem dźwięku, nie czujemy miasta tętniącego życiem. Za to jakość, jak przystało na Rockstar North , jest bardzo wysoka. Ścieżka dźwiękowa gry, w tej części, jest jeszcze bardziej urozmaicona – wzbogacona jest bowiem w masę popularnych piosenek. Według mnie, to trochę niszczy klimat Liberty City – czy Rockstar nie mógł sam wykonać prawie wszystkich utworów, jak w GTA III? Dla mnie dziwny wybór. Możliwe, że było to wywołane długim czasem pracy (mamy o wiele więcej stacji – ręczna robota Rockstara zajęłaby prawdopodobnie zbyt wiele czasu). Co jak co, ale Craig Conner nie popisał się tym razem i jego ogromny talent do tworzenia muzyki, poszedł w tym wypadku na marne.

Ocena: 8/10

Podsumowanie

Nadszedł czas na koniec lektury i podsumowanie. Szczerze mówiąc, naprawdę nie mam większych zastrzeżeń do tej gry, ale tak czy inaczej jest to, zaraz po GTA na GBA, najnudniejszy tytuł – niestety niczym się nie wyróżnia, prócz ładnej grafiki i efektów fizyki.

Werdykt: 8/10

< Powrót